JERZY KĘDZIORA / MAŁA GIMNASTYCZKA

JERZY KĘDZIORA / MAŁA
GIMNASTYCZKA Z SZARFĄ / 0K. 195 / 2006 / KOMPOZYTY KOLOIDALNE

Homo viator – Wędrowiec 

Rodzimy się jako tabula rasa i głupcy i zaczynamy podróż poprzez świat. Wraz z pojawieniem się na świecie i później z uczynieniem pierwszego kroku zdobywamy doświadczenia, wiedzę a czasami wyjątkowo mądrość. Stopniowo jesteśmy coraz bardziej zdolni rozpoznać intuicję od empirii, legendę od faktu, bogactwo od nędzy.  Ci najlepsi operują wielkiego rzędu danymi. Co jednak dzieje się z każdym z nas, kiedy stajemy wobec autentycznego uczucia? Zastanawiam się nad tymi rzeczami ponieważ pretekstem do ich pojawienia się stała się wystawa zaproponowana przez Agnieszkę Pięterę. Wszelkie i obfite  nawarstwienia sytuacji, domagają się odpowiedzi na pytanie; dlaczego nam nieustannie wędrującym ludziom, potrzebna jest sztuka?

Zapewne jest tak dlatego, że oglądając tak jak na tej wystawie kilkadziesiąt propozycji wizualnych z zakresu bardzo różnorodnych praktyk estetycznych, doświadczamy niezwykłej koncentracji i wzmożenia przeżyć, co pozwala w jednej chwili obejrzeć życie z jego panoramą zdarzeń, które każde z osobna zawiera skondensowaną mądrość o tym co jest dla nas najważniejsze, a więc o jakości życia (także naszego) i treściach relacji wynikających z ogromu ludzkich doznań.  Co ciekawe sztuka jest także w stanie zawrzeć w swych kolejnych narracyjnych odsłonach – w jednoczesnym tu i teraz – całe pasma zdarzeń, czyniąc to w formie zobiektywizowanej i uniwersalnej. A co jest najciekawsze ujawnia nam wskazówki myślowe w formach zewnętrznych (kształtach), archetypicznych i głęboko symbolicznych. I zawsze czyni to oddając sprawy życia w postaci idealizującej, co znaczy także przyjmującej wartości nieprzemijające. Sztuka zatem wiedzie nas ku rozpoznaniu prawdy i jest sama nie tylko w najwyższym stopniu zastanawiającym ale tajemniczym i atrakcyjnie pociągającym ku sobie jestestwem – artystycznym bytem równoległym.

THESEUS / OBRAZ V / 50 x 50 / 2016 / AKRYL NA PŁÓTNIE

THESEUS / OBRAZ V / 50 x 50 / 2016 / AKRYL NA PŁÓTNIE

Dajmy się jej poprowadzić w oglądanym wyborze prac, niczym poprzez labirynty Theseusa, autorstwa artystycznego duetu Aleksandry Cupiał z Szymonem Parafiniakiem, mając świadomość takich wartości i potrzeb jak podążanie obraną ścieżką, widoczność i przesłanianie, strony świata – niczym własnego domu i obrazu, grunt jak ziemię i przestworza nieba.

W dalszej kolejności spotykamy przekroje zmultiplikowanych wnętrz mieszkań Małgorzaty Stępniak z ich sceniczną akcją emocjonalną, które z oddali widzimy już jako zamknięte ścianami zewnętrznymi przypominające fawele skupiska aglomeracji typu megapolis Artura Przebindowskiego i przesycone słońcem południa elewacje Rediego Bo. W swej dużej części mamy w zbiorze omawianych dzieł do czynienia z wizualną opowieścią poetycką, chociaż czasami dojmującą, o samotności uosabianej i alegoryzowanej czy to przez ludzką pojedynczość lub izolację psychiczną w kontakcie z innymi lub poprzez wyludnione urbanistyczne perspektywy i weduty.

MAŁGORZATA STĘPNIAK / ŻYCIE / 100 x 100 / 2016 / AKRYL NA PŁÓTNIE

MAŁGORZATA STĘPNIAK / ŻYCIE / 100 x 100 / 2016 / AKRYL NA PŁÓTNIE

Następną grupę dzieł i sekwencję wystawy stanowią te podejmujące manifestacje doznań, wypełniających postrzeganie w fazie czuwania i analizy, ale i snu i podświadomości. Są one odpowiedzią na presję zapośredniczeń i nacisku zewnętrznego domagającego się dania osobistej odpowiedzi (świadomej lub podświadomej) na zastany, obowiązujący i wymuszany kulturowy kontekst światopoglądowy jak to zauważamy u Leszka Żegalskiego. Żegalski to malarz zorientowany krytycznie wobec ideologii, a ludzi w nie zaangażowanych ujmuje w sposób pełny ironii i szyderstwa. Tomek Sętowski odnawiający toposy surrealnej magii, łączy je ze stylizacją typu fantasy. Oddaje stany marzeń sennych z ich spiętrzeniem znaczeń, jakby szukając wolności w miejscach jaźni i pod- i nadświadomości, w których psyche katarktycznie przepracowuje świat moralnej dychotomii. Razem z Jerzym Kędziorą wiodą nas w senne mitologie zarówno możliwości których figurą jest architekt labiryntu Dedal, co prezentuje Kędziora, a Sętowski wyraża odwieczną walkę sił stwórczych i destrukcyjnych, jak w dychotomicznej parze Ahury Mazdy i Arymana. Przy czym zarówno  forma stylistyczna balansujących rzeźb Kędziory, jak i dążących do wyrazu idei piękna obrazów Sętowskiego, zbieżna jest z trwałymi w historii sztuki estetycznymi kanonami ducha klasycyzująco-akademickiego. Co należy widzieć jako niezbywalną wartość ars.

LESZEK ŻEGALSKI / CO Z MUZYKĄ? / 210 x 130 / 2016 / OLEJ NA PŁÓTNIE

LESZEK ŻEGALSKI / CO Z MUZYKĄ? / 210 x 130 / 2016 / OLEJ NA PŁÓTNIE

Całość wystawy ewokuje w sposób pełny i na bardzo odmienne sposoby realizacji i stanowisk mentalno-artystycznych horyzonty kalejdoskopu ludzkiej wędrówki. Jako tak widzianą jej ideę, jej  metaforyzację, znak i symbol można odczytać symultaniczne, popartowskie w charakterze zestawienia ikonicznych elementów niczym w Kole Fortuny lub Kole Życia przedstawień Jana Możdżyńskiego. Jako, że jesteśmy w tym całym zgiełku bytami i istotami duchowo indywidualnymi nie mogło zabraknąć kreacyjnych fotograficznych portretów Piotra Dłubaka, dla którego postać istnieje w niejednoznacznej rzeczywistości. Co wyraża on światłem o granicznym charakterze i metaforyczną inscenizacją. Stwarza intensywny nastrój, w którym cechy realne postaci ulegają przejściu w nową tajemniczą jakość. Zdecydowanie człowiek jest dla Dłubaka medium samym w sobie.

W tak wyznaczonych warunkach realnych i ich odpowiedników w realizacjach artystycznych w różnych mediach,  spróbujmy oddać refleksje powstałe i towarzyszące podczas oglądania artefaktów. Jest to w końcu nieodzowna dla sztuki strona percepcji i pracy interpretatorskiej. Po pierwsze zauważamy jak bardzo sztuka, także współczesna, towarzyszy człowiekowi w jego peregrynacji, a przez to jest wsparciem (podporą), pozwala na zanurzenie się i czytanie sensu jego drogi. Uczestnicząc w jej odbiorze, odczytując ikonologiczne warstwy znaczeń dzieł, wchodzimy w dyskursy kultury artykułowane poprzez formy wizualizujące i estetycznie atrakcyjne, co znaczy, że dają one przestrzeń duchowej rozmowy i refleksji, a także możliwość egzystencjalnego wytchnienie, uczymy się odchodzenia i próbujemy podejmowania powrotów w seriach życiowych zdarzeń.

JAN MOŻDŻYŃSKI / PRZESZŁOŚĆ / 140 x 180 / 2016 / OLEJ NA PŁÓTNIE

JAN MOŻDŻYŃSKI / PRZESZŁOŚĆ / 140 x 180 / 2016 / OLEJ NA PŁÓTNIE

W jakiś nie dający się wyjaśnić sposób sztuka stała się bezcennym zapisem ludzkiej drogi i świata, nie tylko umożliwiającym prześledzić ich historię, ale co o wiele istotniejsze rodzącym refleksje w niej jedynie odnajdywane, by wciąż na nowo z coraz większym namysłem można było dokonywać jej wirtualnego przemierzania. Pozostawia nam sztuka do percepcyjnych dyspozycji powstające jako wyraz doświadczeń niezatarte motywy i treści, wyrażone walorami  wizualnymi, kompetencją projekcyjną.

Ta wystawa jest opowieścią o podróży w wielu wymiarach; osobistym i zbiorowym, ziemskim i nad- i pozaziemskim. Fizyczność człowieka i jego środowiska stapia się w jedno z fenomenami psychiki i świadomości. Zbiorowość ma antytezę w pojedynczości i samotności. Ludzki świat to przestrzeń różnorodnych kierunków. Udajmy się w drogę rozpoznaną i wyznaczaną wizualną stylistyką artystów, by odkrywać świat wyraziściej i pełniej. Dynamika przeżyć i doświadczeń, przybliża do wiedzy. Spostrzegamy spontaniczną rolę artysty w społeczności, w której wyróżnia się jako homo creator – twórca, uwrażliwiający innych niczym duchowy przewodnik. I tak jest w sztuce od jej powstania.

TOMASZ SĘTOWSKI / FIDELIO / 100 x 200 / 2016 / TECHNIKA MIESZANA NA PŁYCIE

TOMASZ SĘTOWSKI / FIDELIO / 100 x 200 / 2016 / TECHNIKA MIESZANA NA PŁYCIE

Wróćmy do symbolu drogi do wyzwolenia i oświecenia – labiryntu Theseusa. Od niego zaczynają się poszukiwania wyjścia z plątaniny życiowych i społeczno-politycznych korytarzy, chociaż ich meandry są częściowo oświetlone to dezorientacja nie maleje, a poczucie zagubienia wzrasta. Trudno o lepszy przykład metafory ludzkiej tułaczki w poszukiwaniu wartości i sensu, jak wiemy to archetyp stworzony w zamierzchłych czasach a najbardziej znany pojawił się w Knosos. Labirynty znajdują się co zastanawia na posadzkach największych osiągnięć, poza starożytnymi, geniuszu architektury, budownictwa i ezoteryki – w gotyckich katedrach. Idąc tym tropem spostrzegamy podobieństwa układów w spiętrzonych piramidalnie miastach na obrazach Przebindowskiego i ich pojedynczych zbliżeniach w bardzo kolorowych, niemal bajecznych, fasadach autorstwa Bo. To grupa prac bez ludzkiego sztafażu. Ich w tym zakresie uzupełnieniem są wypełnione osobami samotnymi lub parami postaci wnętrza zobrazowane w ikonach Stępniak. Ludzka obecność nie wprowadza do mieszkalnych pudełek jakiejś szczególnej witalności, figury są tutaj raczej bardzo ograniczone przestrzenią, obecnością innych lub unieruchomione presją samotności. To jakiś cywilizacyjny ślepy zaułek. Moją ocenę postaci odnoszę do ich anorektycznej postury czyli przedstawienia na granicy cielesności, co na planie duchowym można rozumieć jako introwersję, wycofanie. Mimo oszczędności – świadomie dobranych – środków to malarstwo oddaje różnorodne stany i napięcia uczuciowe i emocjonalne. Ich dynamikę wyznacza w dużym stopniu czerwień czyli tutaj z dystansem i napięciem odbierane: pasja i życie.

REDI BO / VEDUTA 1 / 70 x 30 / 2016 / AKWARELA NA PAPIERZE ARCHES

REDI BO / VEDUTA 1 / 70 x 30 / 2016 / AKWARELA NA PAPIERZE ARCHES

Żegalski jest artystą spośród grona wystawiających autorów najbardziej rozdyskutowanym, tkwi w oku cyklonu opresyjności kulturowej i nacisków tworzących sytuacje społeczne. Jest też malarzem podejmującym często i wyraźnie aspekty specyfiki polskiej domeny kulturalnej. W swoich wypowiedziach daje upust nagromadzonego w nim ciśnienia emocjonalnego wytwarzanego przez otoczenie z jego konfliktami. Jego siła bierze się z lekceważenia poprawności politycznej odnośnie tych zagadnień, które podejmuje. I tak wyzywająco zmysłowo ponętny profil pięknej kobiety ukazał na drogowym znaku ostrzegawczym. No comments.

ARTUR PRZEBINDOWSKI / MEGALOPOLIS LXII / 250 x 167 / 2015 / AKRYL NA PŁÓTNIE

ARTUR PRZEBINDOWSKI / MEGALOPOLIS LXII / 250 x 167 / 2015 / AKRYL NA PŁÓTNIE

Wątki wystawy wiążą się i przeplatają, uzupełniają i dopełniają wchodząc we wzajemne dyskursy. Jedyne sztuczne raje kreuje fantasmagoriami o przyjemnej kolorystyce Możdżyński, ucieka on przed potwierdzaniem jednoznaczności doraźnych kwestii dystansem i ironicznym humorem, kreuje właściwe dla eklektycznego postmodernizmu kolaże wypełnione zestawianymi swobodnie, i jakby da zabawy, cytatami wizualnych atrybutów i ikon (sław) popkulturowych. Owa narkotyczna słodycz i rozmycie ostrości w tym postrzegania, bierze się z podkreślenia ironicznego dystansu wobec zastanych kanonów, który w jego wypowiadanych sekwencjach zawiesza wszelkie konkluzje. Malarze tu prezentowani zaznaczaną rangę artystowską własnych strategii, zamykanych stosowaniem i komponowaniem doskonałej optyki pól barwnych, co może  szczególnie świadomie podkreślane jest przez Możdżyńskiego.

PIOTR DŁUBAK / PIOTR MACHALICA / 90 x 60 / 2013

PIOTR DŁUBAK / PIOTR MACHALICA / 90 x 60 / 2013

O ile Stępniak bierze życie na poważnie, Żegalski się w nim zanurza, to Sętowski i Możdżyński widzą jego elementy w strefach pośrednich, jakby między snem a jawą. Z kolei Kędziora zwykle szybuje nad labiryntem ulic, wskazując, że zawsze są możliwe także i wzloty, nawet jeżeli są one reprezentacją naszej irracjonalnej strony ducha, do której ucieczka jest nam potrzebna dla balansu i równowagi, czy kojenia ran, w życiowych walkach między Scyllalmi i Charybdami losu.

To wystawa dobra estetycznie, jej znaczenie polega na ukazaniu rozpiętości dzisiejszej problematyki tak ideowej jak i artystycznej. Obecne tu realizacje z obszarów praktyk tradycyjnych dyscyplin twórczych, pokazują ich ciągłą atrakcyjność wizualną i nośność zawartych i przekazywanych sensów. Jak widać ten nurt jest współobecny obok najnowszych mediów sztuki. Wśród nurtu środkowego, do którego należy, zachowuje dystans wobec turpizmu i czystej gry kompozycyjnej formą lub ideą. To sztuka dalej rozumiana jako wyjątkowy przedmiot, w którego ramach czas zamieniony zostaje w wartości nie do zastąpienia – ars longa. By na innym już idealistycznie estetycznym poziomie oswajać nas z zagubieniem, ukazywać potencjał możliwości do wzlotów, a dręczące natręctwa i potrzebę wypierania minimalizować, gdyż w sztuce rzeczywistość i sny stapiają się w jej jedno doskonałe uniwersum.